Warsztaty w Miele
20 Luty 2012
ZAPRASZAMY NA WARSZTATY KULINARNE W MIELE!!!
WARSZTATY DLA DOROSŁYCH
dwa terminy!
22 marca godzina 19:00-21:00
lub 31 marca godzina 11:00-13:00
Czas trwania: 2 godziny
Koszt: 150 zł
Zapisy: maciej@1000stopni.pl
Miejsce : Salon Miele ul. Gotarda 9 02-683 Warszawa
Jeżeli jesteś zainteresowany tajnikami zdrowego odżywiania, to te warsztaty są przeznaczone dla Ciebie. Czy smaczny posiłek może być zdrowy? Z jakiego tłuszczu najlepiej korzystać podczas smażenia, jaki dodać do sałaty, a jakim polać ugotowaną kaszę? Do czego potrzebny jest człowiekowi kwas laurynowy ? Co to jest ghee, gomasio albo beluga? Czy lepiej jeść jogurt „ light”, czy pełnotłusty? Jakie produkty ekologiczne warto kupować , a w które można zaopatrywać się w „ normalnym” sklepie?
Na te i wiele innych pytań odpowiemy podczas wspólnego gotowania, a w menu m.in.:
-kruche babeczki z czarną soczewicą
-domowe pasty do chleba
-buraczane tzatziki
-kasza gryczana w nowym wydaniu
-i coś słodkiego :-)
Soczewica i inne strączkowe
19 Luty 2012
W okolicach lutego zaczyna mi brakować produktów, z których można przygotować coś smacznego na obiad nie korzystając z pomocy mało zimowych składników takich jak świeże pomidory, sałata, szparagi, które o tej porze roku powinno się omijać szerokim łukiem.
Po pierwsze takie warzywa w ogóle nie mają smaku, a po drugie mogą zrobić nam więcej krzywdy niż pożytku.
Z drugiej strony istnieje ograniczona ilość potraw, które można wymyślić na bazie marchewki, pietruszki, selera i pora... Nie lubię się katować w imię zdrowej, zbilansowanej diety, dlatego chcąc upiec dwie pieczenie na jednym ogniu, coraz częściej sięgam po... rośliny strączkowe.
Wiem, że laikowi trudno w to uwierzyć, ale... spróbujcie zrobić babeczki z czarną soczewicą beluga, albo pieczone cebule z zieloną soczewicą, zupę z czerwoną soczewicą albo pastę do chleba... Jaki to ma smak!!!!
W porównaniu z wodnistą sałatą z dodatkiem styropianowego pomidora przy takim daniu można odpłynąć z rozkoszy! Razem z Maćkiem mamy ostatnio „jazdę” na soczewicę, ciecierzycę, fasolkę (w każdym kolorze;-)... i przygotowujemy je na tysiące sposobów. Jeżeli macie ochotę na odrobinę świeżego smaku do makaronu sojowego lub nawet zupy dorzućcie konkretną garść kiełków ( również roślin strączkowych), które poza niezaprzeczalnymi walorami smakowymi są istną bombą witaminową!
(Patrz przepisy:-)
Soczewica zawiera dużo kwasu foliowego czyli witaminy B9, która razem z witaminą B12 bierze udział w procesie tworzenia czerwonych krwinek. Pomaga więc przy leczeniu niedokrwistości.
Kwas foliowy polepsza stan psychiczny, jest pomocny w kłopotach z koncentracją, złych nastrojach, nadmiernej nerwowości czy w przygnębieniu.
Jest bardzo potrzebny w ciąży, ponieważ w pierwszych jej tygodniach przyczynia się do kształtowania układu nerwowego, mózgu i rdzenia kręgowego.
Soczewica zawiera też sporo minerałów takich jak: wapń, magnez, fosfor, potas, i cynk. Zgodnie z badaniami przeprowadzonymi przy tworzeniu diety DASH okazało się, że wapń, magnez i potas mają działanie obniżające ciśnienie krwi.
Soczewica jest bardzo dobrym źródłem łatwo przyswajalnego roślinnego białka, które staje się pełnowartościowe w połączeniu z pełnoziarnistymi węglowodanami (kasza, ryż brązowy, chleb pełnoziarnisty itp.) Jest więc bardzo dobrym pokarmem dla osób aktywnych fizycznie.
Warsztaty w SmartStudio
15 Luty 2012
ZAPRASZAMY NA WARSZTATY KULINARNE DO SMARTSTUDIO!!!
WARSZTATY DLA DOROSŁYCH
14 marca godzina 19:00
Czas trwania: 2 godziny
Koszt : 150 zł
Zapisy: www.smart-studio.com.pl
Miejsce : SmartStudio ul. Hoża 51 00-681 Warszawa
Podczas warsztatów nauczymy się między innymi jak przygotować caprese z buraka, ultra proste, francuskie, pachnące palmiry z orzechami i chrupiące bruschetty! A na koniec... wszystko zjemy:-)
WARSZTATY DLA RODZICÓW Z DZIEĆMI
17 marca godzina 12.00
Czas trwania : 2 godziny
Koszt: dziecko 100 zł, dorosły 50 zł
Zapisy: www.smart-studio.com.pl
Miejsce: SmartStudio ul. Hoża 51 00-681 Warszawa
Warsztaty powstały specjalnie z myślą o wszystkich małych i dużych miłośnikach gotowania. Jeżeli chcecie gotować zdrowo, z pomysłem, a w dodatku zainteresować pichceniem najmłodszych zapraszamy na kulinarną podróż, podczas której przygotujemy między innymi warzywne kotleciki i razowy makaron z domowym pesto!
Szczyrk
15 Luty 2012
Gdy usłyszałam o pomyśle wyjechania na weekend do Szczyrku, najpierw powiedziałam: „Jadę!!!!”, a potem zaczęłam się zastanawiać:” Hmmm, tylko jak ja to zrobię...?”
Punkt pierwszy: co na to Maciek? Na szczęście mam swoje sposoby, by go przekonać, że taki wyjazd będzie dla niego niezapomnianym przeżyciem :-)
Punkt drugi: telefon do mamy. Uff, akurat nie ma szkoły, więc może się zająć dziewczynkami.
Punkt trzeci: środek ferii, gdzie znajdziemy nocleg? Telefon do zaprzyjaźnionej „cioci Uli” i pokój załatwiony.
Punkt czwarty: czy przy temperaturze -20 jeżdżenie na desce sprawia człowiekowi jeszcze przyjemność? Ok, zabieram grube rajstopy, grube skarpety, grubą czapkę, 2 pary rękawiczek, 3 najcieplejsze bluzy i jeszcze polarowe, różowe kalesony... moje ulubione :-)
Punkt piąty: jedziemy!!!
Po podróży do Szczyrku Maciek pada nieprzytomny, ja zaraz po nim, a Ala, którą zabraliśmy ze sobą, postanawia pójść na imprezę ( czasami czuję się przy niej jak stara baba...)
Następnego dnia idziemy „ jeździć”, a raczej zamarzać na wyciągu. Aaaaaaa! W takich warunkach jednak NIE DA SIĘ JEŹDZIĆ. Czapka nasunięta na czoło, 3 kaptury i gogle powodują, że moje pole widzenia zawęża się do 5 cm...ale cały czas powtarzam sobie: „ Jest fajnie, jest fajnie, cholera jak tu jest fajnie”. Po 2 grzanych winach faktycznie robi się fajnie. Jeździ się świetnie, zwłaszcza pod wyciągiem, ale ta temperatura!!! Na litość Boską, bez robienia przerw w barze na herbatę lub coś mocniejszego, nie ma szans, by wytrzymać w takich warunkach! W ciągu dnia zjeżdżamy raptem 5 albo 6 razy, mimo darmowych wyciągów. Z powodu awarii systemu nic nie płacimy :-)
Wieczorem, podczas zawodów jest jeszcze zimniej. Cieplej robi się dopiero w namiocie, w trakcie imprezy. Muzyka kompletnie nie w moim klimacie i pewnie gdyby nie obecność Ali, Ewy i Kasi, przy których mogłabym się bawić nawet przy dźwiękach kościelnych dzwonów, do domu wróciłabym znacznie wcześniej, a tak wytrwałam AŻ do 1.30 :-)
Krem czekoladowy
09 Luty 2012
Co powoduje przyspieszone bicie serca mojej wychowywanej na zdrowej diecie 8-letniej córeczki?
Chrupiąca marchewka? Pudło. Świeżo wyciśnięty sok pomarańczowy? Pudło. A może garść soczystych rodzynek? Znowu pudło...
Niestety zwykły, słodki jak ulepek krem orzechowo - czekoladowy. Firmy wymieniać nie będę, bo i tak wszyscy wiemy, o którym mówię :-), ale warto dodać, że orzechów wspomniany krem ma 13%, a kakao 7,4%... Czyli łącznie zaledwie 1/5 wszystkich składników!
Ponieważ jednak staram się być dobrym tatusiem, zrobiłem Karolci domowy krem, z prawdziwą czekoladą i nerkowcami. W skali od 1 do 10 moja córcia przyznała mu maksymalną ilość punktów.
Jeżeli chcecie zrobić swoim dzieciakom podobny, zajrzyjcie do zakładki PRZEPISY.
Jak jeść?
09 Luty 2012
Jak jeść?
Pół roku temu od Kasi i Janka dostałam malutką, zgrabną książeczkę o miło brzmiącym tytule „ Jak jeść” autorstwa Michaela Pollana, która okazała się idealna podczas podróży do Poznania. Może nie zgadzam się ze wszystkimi teoriami przytoczonymi w tej pozycji, ale... osoba, które nie wie od czego rozpocząć „nawracanie” na zdrowe odżywianie, znajdzie tu w skondensowanej formie wiele niezbędnych wskazówek.
Dodatkowy plus za dowcipny język !
Zdrowy przedszkolak
07 Luty 2012
Gdy we wrześniu przyszłam na konferencję poświęconą zdrowemu odżywianiu w przedszkolach, które zorganizowała Emilia Lorenc w Warszawie, z niedowierzaniem patrzyłam na wypełnioną po brzegi salę wykładową. Przyznaję, myślałam, że to utopia zainteresować tematem więcej niż 10 osób, bo żyjemy w czasach, w których bardziej przejmujemy się skutkami m.in. niezdrowej diety niż staramy się zapobiec chorobom szukając ich źródła.
I nagle trafiłam do miejsca, w którym sympatyczna, energiczna brunetka w rzeczowy i dowcipny sposób opowiadała o problemach i dylematach, które były mi cholernie bliskie. A około 100 osób słuchało jej w skupieniu i z zainteresowaniem.
Akcja nosiła nazwę „ Zdrowy przedszkolak”. Razem z Maćkiem bardzo szybko się do niej przyłączyłam. Dlaczego? Bo serce mnie boli, gdy widzę co dzieciaki jedzą w miejscu, które powinno być bezpieczne jak drugi dom, bo wkurza mnie powszechne myślenie, że zdrowe = drogie, bo jak teraz tego nie zatrzymamy, to za kilka lat obudzimy się z ręką w nocniku :-(
I dlatego w ostatni weekend w Poznaniu podczas 3 edycji „ Zdrowego przedszkolaka” razem z między innymi Dorotą Łapą, Marią Hirowską i Grzesiem Łapanowskim przekonywaliśmy wszystkich zebranych (a warto wspomnieć, że na sali było ponad 200 osób!!!, w tym 50 dyrektorów przedszkoli i 50 kucharek ), że przedszkolna dieta najmłodszych powinna jak najszybciej ulec zmianie.
więcej o akcji na www.zdrowyprzedszkolak.org
Zdrowi Stulatkowie
02 Luty 2012
Jeżeli chcecie cieszyć się wyśmienitym zdrowiem do późnej starości polecam przeczytanie książki " Zdrowi stulatkowie". Opisuje ona długowieczne kultury, w których ludzie żyją ponad sto lat i zachowują sprawność fizyczną oraz umysłową m.in. dzięki zbilansowanej diecie.
Jedną z najlepiej zbadanych społeczności wymienianych w tej książce są dziadkowie z Okinawy. W 1975 r japońskie Ministerstwo Zdrowia i Opieki Społecznej zapoczątkowało "Okinawa Centenarian Study", program który kontynuowany jest do dziś. Celem tych badań było potwierdzenie dużej liczby raportów o długowieczności i dobrym zdrowiu mieszkańców Okinawy. Wyniki ponad trzydziestoletnich badań mogą przekonać nawet najbardziej sceptycznych badaczy. Zostały one opublikowane w wielu szanowanych periodykach naukowych i w książce "The Okinawa Program"
"Zdrowi stulatkowie" opisują też inne kultury, w tym : Hunzów z Pakistanu, Villacambian z Ekwadoru i Abhazów z gór Kaukazu. Diety wszystkich tych społeczności są bardzo do siebie podobne. Wszystkie są:
-niskokaloryczne
-składają się z całości pokarmowych, z jak najmniejszą ilością pokarmów przetworzonych. Nie występują tam produkty rafinowane takie jak: oczyszczony cukier, syrop glukozow-fruktozowy; oraz konserwanty, sztuczne smaki i aromaty.
-bogate w węglowodany złożone, czyli pełne ziarna, warzywa, owoce
-wszystkie produkty są sezonowe
-wszystkie zawierają dosyć niski poziom tłuszczu, ale tylko pochodzenia naturalnego (nie używają margaryny, w ich diecie nie występują rafinowane oleje zawierające kwasy tłuszczowe trans)
-wszystkie zawierają proteiny głównie pochodzenia roślinnego w tym z roślin strączkowych:fasoli, grochu, soi, pełnego ziarna, czy orzechów.
Oczywiście nie tylko dieta decyduje o ich długowieczności i wspaniałym zdrowiu. Mieszkańcy Hunzy, Villacamby, Abhazji, czy Okinawy cenią sobie starsze osoby i sam proces starzenia. Nie występuje u nich żaden rodzaj dyskryminacji związanej z wiekiem. Stwierdzenie, że ktoś wygląda młodo może być potraktowane jak obelga. Więzi rodzinne są bardzo silne, co powoduje poczucie bezpieczeństwa wśród seniorów.
Wracając do diety długowiecznych ludzi udało mi się znaleźć w internecie trochę oryginalnych przepisów stosowanych wśród tych społeczności. Jeżeli chcecie się dowiedzieć jak przygotować m.in. tofu z Okinawy, placki Hunzów ( Jadzi ulubione:-) lub zastanawiacie się co to jest Burutz Berikutz i Baloganze Pitchu zajrzyjcie do zakładki PRZEPISY ;-)
Ferie na Słowacji
31 Styczeń 2012
Gdy zaplanowaliśmy wyjazd do Włoch cieszyliśmy się, że spędzimy tydzień w górach. Miesiąc później zaczęło do nas docierać, że ferie trwają dwa tygodnie i nasze lekko nadpobudliwe:-) dzieci na samą myśl o siedzeniu przez kolejny tydzień w domu, w Warszawie dostaną kota. Postanowiliśmy poszukać jakiejś taniej opcji na kolejnych kilka dni i.... tak padło na Słowację.
Wszystkie znaki na niebie wskazywały na to, że nie mogliśmy wybrać lepiej. Piękne góry, super dojazd autostradą z Włoch, niskie ceny... Taaaaaa
Zamiast planowanych 9 godzin do Liptowskiego Mikulasza jechaliśmy 16...
Autostrada w pewnym momencie się urwała i jechaliśmy w porywach 40km/h...
O 12 w nocy złapała nas policja i zapłaciliśmy mandat za brak winietki...
A nocleg kosztował nas więcej niż we Włoszech...
Ale!
Mieliśmy piękną pogodę, fulllllll świeżego, puszystego śniegu i świetnie przygotowane trasy. Chętnie bym w tym roku jeszcze wyskoczyła tam na weekend :-)
Ferie we Włoszech
29 Styczeń 2012
Zdjęcia z Włoch zgrane. Mieliśmy piękny tydzień pełen słońca, dobrego jedzenia i grzanego wina :-)
Plan dnia był prosty
6:30 pobudka, mycie, ubieranie
8:00 śniadanie
9:30 gondolka
10:00 jeżdżenie
Dopuszczaliśmy oczywiście małe odstępstwa od planu, bo albo komuś się zachciało siku, albo ktoś zapomniał rękawiczek, albo akurat ktoś miał gorszy dzień, ale z reguły nigdy nie było to większe przesunięcie niż 30 minut. Z dwójką rozwrzeszczanych dzieci uważam to za gigantyczne osiągnięcie :-)
Koło 16.00 kończyliśmy i jechaliśmy do domu coś ugotować. Minimum dla 8 osób...
Po małej przekąsce na stoku w postaci pizzy, frytek lub grillowanych warzyw niby nigdy nie byliśmy szaleńczo głodni, a mimo to codziennie ze stołu w ciasnej, ale przytulnej kuchni znikało wszytko. Nawet ogromny gar wariacji na temat włoskiej imbreciaty... mamma mia, jaka ona była dobra :-)))))
Iglo
24 Styczeń 2012
Podczas długiej podróży na Słowację powtarzałam sobie w kółko, że gdy tylko uda nam się dotrzeć na miejsce przestanę przeklinać w myślach pogodę i zacznę dostrzegać jej pozytywne strony.
I faktycznie. Gdy po 4 godzinach snu obudziłam się, wyjrzałam przez okno i zobaczyłam zasypany samochód, podwórko oraz drzewa, poczułam, że ta męczarnia miała sens. Byłam nieprzytomna. Wiedziałam, że na wycieczkę w góry, na deskę nie mam kompletnie siły, ale gdyby tak postawić ogromne iglo?
Po kilkunastu minutach okazało się, że do zabawy poza dziewczynkami dołączył też Maciek, Bartek, Dominika i rodzice :-)
Wyszło pięknie! Z dobudowanym wejściem i małym okrągłym okienkiem wyglądało bardzo zachęcająco ... Karola z Łucją od razu zaznaczyły, że spędzą w nim najbliższą noc, ale gdy tylko zrobiło się ciemno szybko zmieniły zdanie :-)
Następnego dnia po pobudce o 6.30 przed 10.00 byliśmy na Chopoku. Bez dzieci!!! Tylko ja, Dominika, Maciek i Bartek. Po 6 dniach jeżdżenia na zmianę z dziewczynkami i opiekowaniu się maluchami taki jeden dzień to totalny wypas!
Daliśmy sobie tak w kość, że kilka minut przed 15.00 zrobiliśmy ostatni zjazd. Nogi odmawiały mi posłuszeństwa, skręty nie wychodziły już tak czysto i ogólnie czułam się jak pokraka, ale... jakie to cudowne uczucie tak się skatować:-)!!!
Alpe di Siusi
22 Styczeń 2012
Nasz wyjazd o 22.00 oczywiście nie wypalił, ale... udało nam się opuścić Warszawę punktualnie o 24.00. Uważam to i tak za duży wyczyn :-)
Podróż do Włoch minęła wyjątkowo szybko, bo na miejscu byliśmy koło 16.00 następnego dnia. Dziewczynki były naprawdę dzielne. Szczegółowa relacja z włoskiej wyprawy za kilka dni, gdy zgramy wszystkie zdjęcia, a tymczasem parę, które zrobiliśmy chwilę przed wyjazdem z Włoch na Słowację. Myśleliśmy, że w porównaniu z pokonaniem 1400 km na odcinku Warszawa-Siusi, 900 km będzie bułką z masłem. Oj jak mocno się myliliśmy... To była najgorsza, najbardziej męcząca przeprawa jaką kiedykolwiek miałam okazję przeżyć. A mam na swoim koncie nawet wycieczkę w bagażniku Fiata 125p...
Wyjeżdżamy
13 Styczeń 2012
Wyjeżdżamy!!!
Hmmm, teoretycznie za 2 godziny powinniśmy siedzieć w samochodzie i jechać w kierunku Poznania... żeby jutro w godzinach popołudniowych dotrzeć do Włoch ;-)
Gdy patrzę na nasze mieszkanie oraz na ilość spakowanych rzeczy ( na razie udało mi się ogarnąć tylko ubrania dziewczynek...) to trudno mi w to uwierzyć, ale już gorsze sytuacje udawało nam się opanować, więc może i tym razem się wyrobimy. Jedziemy w to samo miejsce, w którym rok temu spędzaliśmy ferie zimowe. W Alpe di Siusi spodobało nam się tak bardzo, że wcale nie chciało nam się wracać do Warszawy. W tym roku też liczę na piękną, słoneczną pogodę, maaasę śniegu, pyszne , włoskie jedzenie i … duże ilości wina ;-)))))
Ponieważ będziemy mieszkać w maleńkiej miejscowości oddalonej od stoku o 3 km, w której ciężko o zasięg telefonii komórkowej, to o WiFi nawet nie marzę :-) Dlatego będziemy musieli zamilknąć na długi tydzień, by w kolejną sobotę lub niedzielę, gdy przeniesiemy się z Włoch na Słowację wrzucić „ parę zdjęć” oraz jakieś włoskie przepisy! Do zobaczenia ! A poniżej kilka zdjęć z zeszłego roku. Ależ tam jest pięknie! Baci!!
Jadzia wraca do zdrowia
09 Styczeń 2012
Od wyjścia ze szpitala za chwilę minie dopiero tydzień, ale po Jadzi już wcale nie widać, że była chora. Szaleje, biega i, swoim starym zwyczajem, zaczepia Karolinę. Próbuje ją podgryzać ( niestety czasami jej się to udaje...), szczypać i za wszelką cenę zaznaczyć swoją obecność.
Poza znęcaniem się nad starszą siostrą z upodobaniem oddaje się też innej czynności. Jedzeniu. Cały czas chodzi i powtarza : „ Mniam, mniam”. Już przestałam liczyć ilość posiłków, które potrafi skonsumować w ciągu dnia, bo jest tego baaardzo dużo. Do jej ulubionych dań należy ostatnio zupa brokułowa, najlepiej z dodatkiem zielonego grochu i sojowego sosu...
NIECH KTOŚ TO ODE MNIE ZABIERZE ! :-)
07 Styczeń 2012
Maciek chyba ma zamiar zostać zawodowym piekarzem, bo to, co ostatnio wyprawia z chlebem, przechodzi ludzkie pojęcie. Słoiki z dojrzewającym na półkach zakwasem na początku nie budziły mojego entuzjazmu, ale... każdy mężczyzna ma przecież jakąś „ zajawkę”. Mogłam trafić gorzej. Poza tym liczyłam po cichu na to, że słoiczki prędzej, czy później zniknął. Tak jak każda „chłopięca pasja” :-)
Ale dzisiaj miarka się przebrała. Rano jeszcze próbowałam ignorować wyrastające w koszyczkach bochenki. Gdy zobaczyłam zrobiony domowym sposobem skalpel do nacinania skórki, zimny dreszcz przebiegł mi po plecach, ale gdy Maciek z pieca wyciągnął pierwszy chleb i odkroił „ dupkę”, wiedziałam, że już po mnie...
Czasami by przeżyć rozkosz wystarczy kromka ciepłego chleba i masło. Ja swoją przeżyłam dzisiaj już cztery razy i nie zamierzam na tym poprzestać.
p.s. zajrzyjcie do przepisów :-)
Dreamnation
07 Styczeń 2012
Marzyłam o takich leginsach!!! Gdy zobaczyłam je na „ Przetworach” od razu wiedziałam, że muszę je kupić. Karola rozmiarami dziecięcymi nie była specjalnie zainteresowana, ale... ponieważ brała udział w wymianie „ Thingo” namówiłam ją żeby koszulkę z zaprojektowanym przez siebie tygrysem zamieniła na to kolorowe cudo. Ja od siebie dorzuciłam jeszcze książkę, żeby nikt nas nie przelicytował. Może dobrze się stało, bo Karolcia wygląda w nich świetnie!

...and a happy New Year
05 Styczeń 2012
Sylwestra w tym roku chcieliśmy spędzić kameralnie. Mieliśmy zabrać do siebie tylko Łucję, bratanicę Maćka oraz zaprosić Alę. Miało być spokojnie, rodzinnie i miło. Niestety nie było...
Dzień przed Sylwestrem trafiliśmy z Jadzią do szpitala, w związku z podejrzeniem zachłyśnięcia się wodą. Po badaniach okazało się, że wszystko jest w porządku, ale zostałam z nią na noc na obserwacji. Następnego dnia planowałyśmy wrócić do domu...
Sobota wieczór. Kilka godzin do Nowego Roku. Czekamy w sali na wypis. Jagódka jest zmęczona, ma cały czas lekką gorączkę, więc przytulam ją na rękach. Nagle moje maleństwo dostaje potwornych drgawek. Wygląda jakby miała padaczkę. Przerażona wybiegam na korytarz w poszukiwaniu lekarza lub pielęgniarki. Po natychmiastowym podaniu leku i tlenu Jadzia zaczyna normalnie oddychać...
Nie potrafię opisać tego, co czułam przez tych kilkadziesiąt sekund. Chyba nawet nie chcę:-(
Wczoraj wróciliśmy do domu, bo stan jest stabilny, wyniki badań prawidłowe, a po małej w ogóle nie widać, że cokolwiek się stało.
Po takim rozpoczęciu roku może być już tylko lepiej :-)

Wigilia
27 Grudzień 2011
W tym roku Wigilia odbyła się u nas. Zaprosiliśmy do swojego przeciętnej wielkości mieszkania prawie 20 osób i zastanawialiśmy się, jak pomieścimy wszystkich gości. Tuż przed świętami moja babcia i dziadek stwierdzili, że nie mają siły do nas jechać i woleliby spotkać się z nami w ich domu 25 grudnia. Babcia tłumaczyła, że boi się dużego hałasu i zamieszania. Cóż, wiedziałam, że ilość decybeli będzie na pewno znaczna, więc nie namawiałam jej zbyt długo. Dzień przed Wigilią zadzwonił Bartek. Alinka, jego młodsza córeczka, zachorowała na ospę...
I tak z 20 osób zrobiło się 13 :-(
Szkoda, bo uwielbiam ten czas spędzać w gronie bliskich, ale... na ospę nic nie poradzę.
Mimo mniejszej liczby gości i tak było głośno. A gdy po kolacji i rozdaniu prezentów zaczęliśmy wspólnie śpiewać kolędy, pomyślałam sobie, że tak właśnie wygląda szczęście.

Weekend w Zakopcu
21 Grudzień 2011
W zeszłym roku, dokładnie tydzień przed świętami z moją przyjaciółką Alą wpadłam na szalony pomysł. Miałam dość nerwowego biegania po sklepach, czułam się też zmęczona wielogodzinną opieką nad malutką wówczas Jagodą. Marzyłam o dwóch dniach odpoczynku. Oglądając w telewizji zdjęcia z Zakopanego, z zasypanym Giewontem w tle pomyślałam sobie, że cudownie byłoby znaleźć się tam choć na chwilę. Powiedziałam o tym Maćkowi, który wbrew moim oczekiwaniom stwierdził, że to bardzo dobry pomysł. „ Szaleniec „- pomyślałam- „ Chce zupełnie dobrowolnie zostać sam z dwójka dzieci?”, ale w głębi duszy cholernie się ucieszyłam :-)
Ponieważ wyjazd był lepszy niż myślałam, wiedziałam , że w tym roku zrobię wszystko by go powtórzyć.
Udało się!!! Tym razem towarzyszyły nam jeszcze dwie dziewczyny: Marta i Maria. Gdy w piątek jechałyśmy Zakopianką lał deszcz, a ja obiecałam im prawdziwą zimową aurę... W nocy zaczął sypać śnieg, który padał przez całą sobotę, a w niedzielę wyszło piękne słońce :-) Chyba mam chody u kogoś na górze :-)
domowy chleb
12 Grudzień 2011
Mam swoją ulubioną piekarnię , w której kupuję wiejski chleb na zakwasie i paszteciki z zieloną soczewicą. Jednak nic nie smakuje tak, jak bochenek ciepłego, upieczonego w domu pieczywa. Maciek zazwyczaj wstaje dużo wcześniej ode mnie. Najczęściej po to , żeby w spokoju poćwiczyć, ale czasami... zagniata ciasto i robi na śniadanie chrupiące bułeczki lub razowy chleb. Uwielbiam ten moment, gdy budzi mnie intensywny zapach wypiekanego pieczywa. Najpiękniejszy zapach prawdziwego domu.
Baby led weaning
11 Grudzień 2011
Jagoda od pewnego czasu nie chce być karmiona, co z jednej strony jest bardzo wygodne, bo co najmniej przez 20 minut z namaszczeniem oddaje się samodzielnej konsumpcji :-), ale z drugiej strony, robi przy tym straszny bałagan.... A jeszcze rok temu śmiałam się z metody „ Baby led weaning”...
Przed śniadaniem nałożyła grubą, turkusową czapkę Karoliny, stanęła na krześle i zaczęła robić sobie kanapkę z pastą z zielonego grochu. Podczas jedzenia mruczała zadowolona, ale, przy próbie zdjęcia ciepłej czapki z głowy, zareagowała donośnym i stanowczym : „ Nieeeeeeee”
Śniadanie
10 Grudzień 2011
Nie zawsze jest na to czas, ale super jest rozpocząć dzień szklanką świeżo wyciskanego soku pomarańczowego. Daje niesamowitego kopa i rewelacyjnie smakuje, ale ma jedną wadę. Zawsze jest go za mało... Po soku powinniśmy odczekać ok. 30 minut i dopiero zjeść śniadanie. Duże, sycące, w okresie jesienno-zimowym najlepiej ciepłe.
Śniadanie to najważniejszy posiłek w ciągu dnia , więc warto poświęcić mu trochę czasu.
Ciasto ze Sieny
07 Grudzień 2011
Przepisów na ciasto ze Sieny widziałam co najmniej kilka. Obowiązkowym składnikiem zawsze są orzechy i kakao. Gdy Maciek przygotował je po raz pierwszy, dodał trochę jasnych rodzynek, suszonych moreli, skórkę pomarańczową, miód i roztopioną, gorzką czekoladę. Następnym razem dorzuciłam więcej suszonych owoców i według mnie ciasto było jeszcze lepsze. W kwestii proporcji dodawanych bakalii każdy ma tutaj wolną rękę. Uwielbiam takie przepisy! Ciasto najlepiej smakuje kilka dni po upieczeniu ( u nas nigdy to się jeszcze nie udało:-) Dlatego przygotuję je tydzień przed świętami. Może, jeśli je dobrze schowam, dotrwa do Wigilii...
Zaczynamy!
30 Listopad 2011
Od dłuższego czasu myśleliśmy o założeniu bloga kulinarnego. Zajęło nam to trochę czasu, przyznaję :-), ale w końcu zaczynamy!!! Przy pomocy Arka i Dominiki, którzy pomogli nam w stworzeniu tej strony mam nadzieję, że wszystko będzie działać bez zarzutu. Na początek kilka zdjęć z naszych ostatnich warsztatów, które prowadziliśmy w Poznaniu w zaprzyjaźnionej Hotelarni. 15 osób, 4 proste przepisy i ponad 1,5 godziny przede wszystkim świetnej zabawy! Dania chyba wyszły dobrze, bo zdążyłam spróbować tylko jak smakowały palmiry z orzechami :-) Inne potrawy zniknęły z talerzy zbyt szybko...






























































































































































































































































> booktrailer "Przemytnicy na wakacjach"
> Przemytnicy na wakacjach